Forum WWW.TOCZEN.PL Strona Główna WWW.TOCZEN.PL
"systemic lupus erythematosus"
 
 Lupus ChatLupus chat  FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Obniżenie nastroju, depresja...
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum WWW.TOCZEN.PL Strona Główna -> Doniesienia Medyczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Itunia
Master butterfly
Master butterfly


Dołączył: 10 Lis 2005
Posty: 3664

PostWysłany: Pią Lut 22, 2008 7:49 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Hmmmmm, nie widziałam nawet, że obchodzimy taki dzień. To bardzo dobrze, bo może komuś to coś pomoże. Najważniejsze żeby nie zostawiać osób z depresją samym sobie... Rolling Eyes
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
jagula
Master butterfly
Master butterfly


Dołączył: 20 Lut 2007
Posty: 2292

PostWysłany: Sob Lut 23, 2008 11:36 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

W Polsce w ramach kampanii Forum Przeciw Depresji, organizowanej przez Fundację ITAKA - Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych oraz firmę Servier Polska, odbywać się będą Dni Otwarte, czyli spotkania ze specjalistami, wykłady i konsultacje. Pierwszy Dzień Otwarty zaplanowano 1 marca, w Warszawie, w Centrum Konferencyjnym Zielna. Podobne spotkania odbędą się także w Gdańsku (4 marca), Szczecinie (6 marca), Krakowie (11 marca), Katowicach (12 marca) i w Lublinie (14 marca). całość artukułu
_________________
Fenomen czeskich psów- kundle wyglądają jak rasowce a rasowce przypominają kundle Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
ludmila_07
Master butterfly
Master butterfly


Dołączył: 21 Lis 2007
Posty: 3621

PostWysłany: Nie Lut 24, 2008 12:28 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

dzieki Jagulko
cały czas buszuję na onecie , am tam ustawiona strone cały czas
a to przegapiłam
niestety spełniam sporo kryteriów
przede wszystkim bezsenność Wink
_________________
W swojej walce z życiem stań po stronie życia - Franz Kafka

W naszym życiu jak na palecie artysty jest jeden jedyny kolor, który nadaje znaczenie życiu i sztuce - kolor miłości
Mark Chagall
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG Tlen
agatka03
Master butterfly
Master butterfly


Dołączył: 29 Lis 2004
Posty: 3274
Skąd: z Polski jestem...:)

PostWysłany: Sro Lut 27, 2008 2:19 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Hm...A to ciekawe. Na mnie takie pigułki działają rewelacyjnie, nie zgadzam się z naukowcami. Wink

http://kopalniawiedzy.pl/wiadomosc_6219.html
_________________
..."W życiu nie chodzi o czekanie, aż burza minie... Chodzi o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu..." (Vivian Green)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
ludmila_07
Master butterfly
Master butterfly


Dołączył: 21 Lis 2007
Posty: 3621

PostWysłany: Czw Lut 28, 2008 12:07 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

nie brałam nigdy żadnych pigułek
pewnie też mają jakies skutki uboczne
może lepiej gaz rozweselający Wink
_________________
W swojej walce z życiem stań po stronie życia - Franz Kafka

W naszym życiu jak na palecie artysty jest jeden jedyny kolor, który nadaje znaczenie życiu i sztuce - kolor miłości
Mark Chagall
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG Tlen
Itunia
Master butterfly
Master butterfly


Dołączył: 10 Lis 2005
Posty: 3664

PostWysłany: Czw Lut 28, 2008 9:45 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja też nie brałam pigułek... Nigdy nie było aż tak źle... Ale moja koleżanka przed sesją brała Deprim. Serio...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
agatka03
Master butterfly
Master butterfly


Dołączył: 29 Lis 2004
Posty: 3274
Skąd: z Polski jestem...:)

PostWysłany: Czw Lut 28, 2008 9:51 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

W Twoim wieku, Ituniu, nawet nie myślałam, że coś takiego jest i za ...naście lat będę zmuszona TO łykać...Najważniejsze, że pomaga, mogę czytać książki, gazety, oglądać programy telewizyjne, uczestniczyć duchem a nie tylko ciałem w spotkaniach towarzyskich i co najważniejsze spać w nocy! Pozdrawiam cieplutko. Smile
_________________
..."W życiu nie chodzi o czekanie, aż burza minie... Chodzi o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu..." (Vivian Green)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
kinga
Moderator
Moderator


Dołączył: 14 Mar 2005
Posty: 14231

PostWysłany: Czw Lut 28, 2008 9:52 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ja brałam Mianserin i mi pomogły Very Happy
a miałam wtedy 20 lat (niecałe)
_________________
Odkąd przestałam przejmować się rzeczami, na które nie mam wpływu, mam wpływ na więcej rzeczy.

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Robert
Moderator
Moderator


Dołączył: 02 Lut 2006
Posty: 6891
Skąd: Toruń / Warszawa

PostWysłany: Pią Lut 29, 2008 6:55 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Arrow Depresja: co mnie nie zabije, to mnie wzmocni?


Cytat:
Tabletki takie jak Prozac nie są pomocne w walce z depresją - tak wynika z badań prof. Irvinga Kischa, opublikowanych w tym tygodniu. Ale przygnębienie i skłonność do smutku może mieć też pozytywne skutki - przekonuje dr Paul Keedwell z Instytutu Psychiatrii w King's College w Londynie.

Depresja towarzyszy człowiekowi od zawsze. Znany londyński psychiatra twierdzi, że łagodna odmiana tego schorzenia pomogła ludzkości uodpornić się i wzmocnić psychicznie. Przypomina to słowa Nietzschego: "co mnie nie zabije, to mnie wzmocni".

Zdaniem naukowca, jeśli skłonność do depresji nie zaniknęła w procesie ewolucyjnym, znaczy to, może nam ona być przydatna. Otrzymałem wiele maili od ludzie, którzy w przeszłości cierpieli na depresję. Wielu z nich twierdzi, że te problemy psychiczne w gruncie rzeczy pomogły im zmienić ich życie, wybrać np. nową ścieżkę kariery - mówi dr Keedwell. Naukowiec podkreśla znaczenie introspekcji, która okazuje się pomocna w podejmowaniu trudnych decyzji.

De objawów depresji przyznawali się m.in. Sylvia Plath, Winston Churchill, Tennessee Williams, Ernest Hemingway, Paul Gauguin, Edgar Degas, William Blake. Z żyjących artystów mówili o niej Elton John, Ewan McGregor i Morrisey. Nie wszyscy radzili sobie z tym problemem.

W Wielkiej Brytanii na depresję cierpi jeden na czterech mężczyzn i jedna na pięć kobiet. Dr Keedwell uważa, że walka z depresją może uczynić z nas silniejszych ludzi, nauczyć nas empatii. W swojej książce "Jak przetrwał smutek" przytacza przykład lekkoatletki Dame Kelly Holmes. Depresja, na którą cierpiała w 2003 r. wcale jej nie osłabiła, wręcz przeciwnie: rok później zdobyła dwa złote medale na Olimpiadzie. Były rzecznik Tony'ego Blaira, Alastair Campbell twierdził, że dzięki depresji odkrył samego siebie.


Dr Keedwell podkreśla, że jego teoria nie odnosi się do poważnej, przewlekłej odmiany depresji, która wymaga leczenia farmaceutycznego.

W Wielkiej Brytanii i USA odnotowano w ostatnich latach wzrost przypadków depresji, w przeciwieństwie np. do Meksyku czy Brazylii. Może to być związane z rozluźnieniem więzi rodzinnych, atomizacją społeczeństwa i rosnącym "wyścigiem szczurów".
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Robert
Moderator
Moderator


Dołączył: 02 Lut 2006
Posty: 6891
Skąd: Toruń / Warszawa

PostWysłany: Pon Kwi 14, 2008 4:43 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

W nawiązaniu do artykułu, który podrzuciłem w lutym:

Robert napisał:
Arrow Depresja: co mnie nie zabije, to mnie wzmocni?


Kolejne wieści - odzew na powyższy komunikat.

Arrow Ucieczka od smutku
Dariusz Rosiak 12-04-2008, "Rzeczpospolita"

Cytat:
Po 20 latach od wejścia na rynek farmaceutyczny prozac używany jest przez 40 milionów osób cierpiących na depresję. Niedawno się dowiedziały, że równie dobrze mogłyby łykać kostki cukru albo tic-taki

Wyniki badań opublikowanych pod koniec lutego przez brytyjskie pismo medyczne „Public Library of Science Journal” wywołały silne emocje wszędzie tam, gdzie dotarł mit prozacu, cudownego środka, który od dwóch dekad leczy nas z depresji. Właściwie, nie z depresji, tylko ze stanu, który stał się udziałem wielu młodych, przedsiębiorczych ludzi sukcesu przełomu wieków. Prozac został bowiem wypromowany nie tyle jako lek na zaburzenia psychiczne, ile jako atrybut młodego nowoczesnego profesjonalisty, który lekko zagubił się w życiu. Jeśli bierzesz prozac, to znaczy, że życie stresuje cię trochę za bardzo, że za wiele chcesz osiągnąć, że masz przeładowany kalendarz życiowy i potrzebujesz szybkiego lekarstwa. Twoi koledzy wciągną może kreskę kokainy, inni wybiorą się na trekking w Andy, ale ty masz to już za sobą, świat niepokoi cię, życie jest zbyt skomplikowane, a prozac stanowi idealny lek na twojego egzystencjalnego kaca.

A raczej wydawało nam się, że stanowi. Zespół amerykańskich i brytyjskich ekspertów, prowadzony przez prof. Irvinga Kirscha z uniwersytetu w Hull, przeanalizował 47 przypadków klinicznych osób chorych na depresję, w tym dokumenty, które nie były dotąd ujawniane publicznie. Chodzi zwłaszcza o wyniki prowadzonych przez firmy farmaceutyczne testów leków z grupy selektywnych inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny (SSRI). Do grupy tej należą m.in. fluoksetyna (znana pod nazwą prozac), paroksetyna (seraxat) i wenlafaksyna (efexor). Dane te nie były udostępnione przez producentów brytyjskiej komisji dopuszczającej leki do obrotu (NICE), gdy wydawała zgodę na ich wprowadzenie na rynek.

Zespół prof. Kirscha nie znalazł dowodów na to, że badane leki działają lepiej niż placebo. „To oznacza, że stan chorych na depresję można poprawić bez stosowania środków chemicznych. Badania wykazują, że leki antydepresyjne należy przepisywać wyłącznie w przypadkach głębokiej depresji, jeśli alternatywne środki nie dały rezultatu” – brzmiała szokująca konkluzja. Profesor Kirsch uznał również, że wyniki badań podają w wątpliwość obecny system testowania leków i informowania przez firmy farmaceutyczne o wynikach badań.

Przedstawiciele firm produkujących środki przebadane przez naukowców z Hull naturalnie podważyli wyniki badań. Rzecznik GlaxoSmithKline (producenta seroxatu) uznał, że „badania objęły tylko mały wycinek dostępnych danych”, a rzecznik Eli Lilly (producenta prozacu) stwierdził, że „wyczerpujące naukowe i medyczne doświadczenie dowiodło, że prozac jest skutecznym lekiem antydepresyjnym”. W brytyjskich mediach pojawiły się również świadectwa chorych na depresję zapewniających, że bez leków z grupy SSRI ich życie byłoby nie do zniesienia. Kto ma rację?

Jakie badanie, taki wynik

Wyniki tych badań pokazują dwie rzeczy – mówi dr Dariusz Maciej Myszka z Kliniki Psychiatrycznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. – Po pierwsze, jak potężnym środkiem jest placebo. Nasz mózg okazuje się znacznie bardziej skomplikowany, niż myślimy, i czasem reaguje w sposób, którego nie potrafimy do końca wyjaśnić. Po drugie, trzeba pamiętać, że badania kliniczne są rzeczywistością odrębną od zwykłej praktyki lekarskiej. Trzeba wiedzieć, kogo się do nich dobiera, jakie dane się uwypukla, jakie osłabia. Do niedawna badania mówiły o wyraźnej przewadze fluoeksetyny nad placebo. Czy wyniki tamtych badań były błędne, a obecnych właściwie? Jeśli tak, do dlaczego? Firmy farmaceutyczne wydają miliardy dolarów na marketing, ale marketingiem wszystkiego nie da się wytłumaczyć, zwłaszcza skutków działania leku. Fluoeksetyna i inne preparaty antydepresyjne były wielokrotnie w różnych krajach badane przez komisje dopuszczające leki do obrotu. Czy wszystkie te komisje są na pasku firm farmaceutycznych?

Medycyna to coś więcej niż zastosowanie leku zgodnie z określonym stanem wiedzy, zauważa dr Myszka. Wyniki badań naukowych są niezwykle ważne przy podejmowaniu decyzji przez lekarza, ale, jak zaznacza, czym innym jest stosowanie leku u prawdziwych pacjentów, a czym innym testowanie „obiektów badawczych”. – Ja nie mam wątpliwości, że przepisując choremu fluoeksetynę (unikam słowa prozac, bo w Polsce właściwie się tego leku nie stosuje, mamy szereg preparatów generycznych), ordynuję mu właściwy lek – zapewnia.

Część lekarzy brytyjskich wykazuje jednak daleko idące wątpliwości, a komisja NICE dokonuje obecnie przeglądu dopuszczalności stosowania leków antydepresyjnych w Wielkiej Brytanii. Odzywają się również głosy domagające się wprowadzenia ustawowego obowiązku publikowania przez firmy farmaceutyczne wszystkich bez wyjątku rezultatów testów leków.

Kiedy smutek jest chorobą

Wyniki brytyjskich badań okazały się dla wielu ludzi niemiłą niespodzianką, ponieważ podważyły jeden z najbardziej rozwiniętych dziś mitów Zachodu. Głosi on, że smutek, który jest naturalną ludzką reakcją na różne przeciwności losu, jest tym samym co depresja. I że depresję tę najlepiej leczą środki farmakologiczne.

W latach 60. choroba określana mianem depresji w krajach zachodnich dotykała 50 przypadków na milion osób, w latach 90. już 100 tys. przypadków na milion. Dziś Światowa Organizacja Zdrowia umieszcza depresję w skali szkodliwości dla zdrowia powyżej zespołu Downa, głuchoty, amputacji nóg do kolan oraz anginy. Według dr. Myszki zamieszanie związane z ocenami szkodliwości depresji bierze się z braku rozróżnienia między naturalnym stanem smutku, którego doświadcza każdy normalny człowiek, a stanem chorobowym, zwłaszcza w głębokim stadium. – Jeśli ktoś nie okazuje smutku po śmierci małżonka albo dziecka, dla mnie jest to reakcja patologiczna – mówi dr Myszka. – Naturalny smutek towarzyszy nam w życiu i nie jest żadną chorobą.

Co więcej, zmieniają się także kryteria diagnostyczne depresji. Dziś można mówić o niej w sytuacji stałego stanu smutku bez istotnego powodu, trwającego bez przerwy dłużej niż dwa tygodnie. – Jeśli ktoś mówi mi, że truskawki w tym roku mu nie smakują tak bardzo jak w zeszłym, gdy żyła jego żona, najprawdopodobniej po prostu przeżywa żałobę i należy pozwolić mu ją przeżyć – mówi dr Myszka. – Natomiast jeżeli mówi, że truskawki po śmierci żony nie smakują mu teraz, nigdy mu nie smakowały, nigdy nie będą smakowały i w ogóle truskawki są bez sensu, to pewnie ma depresję. Oznaką depresji jest smutek, który wykracza poza konkretne odniesienie w rzeczywistości, najczęściej poza utratę czegoś albo kogoś.

Jednak nie żyjemy przecież w świecie, w którym stan chorobowy, zwłaszcza zaburzenia psychiczne, określamy w oderwaniu od kultury, a przydatność leku da się określić ponad wszelką wątpliwość za pomocą neutralnych narzędzi naukowych. – Oczywiście, że prozac to coś więcej niż zwykły lek – mówi dr Myszka. – To ikona współczesnej kultury, lek, który trafił w swój czas, miał dobrą prasę. I nie ma w tym nic nadzwyczajnego, bo lek ma również wartość pozamedyczną, czyli symboliczną: ważne jest, jak wygląda kapsułka, jaki ma kolor, jaką nosi nazwę. Wiem, że psychiatrzy zorientowani całkowicie biologicznie uznają to za herezję, ale moim zdaniem te elementy mogą mieć znaczenie dla działania leku na konkretnego pacjenta.

Psychiatrzy praktycy nie lubią, kiedy zwala się na firmy farmaceutyczne całą winę za tzw. medykalizację depresji, czyli przekonanie, że tabletką da się ukoić wszelki smutek. Ich pacjenci przychodzą do lekarza z oczekiwaniem, że dostaną tabletkę, która załatwi im problem. Nie chcą słuchać specjalisty, który powie: całe twoje życie jest do zmiany, twój związek jest toksyczny, powinieneś zmienić pracę. Wolą dostać receptę na proszek, który ich wyleczy. I w tym momencie pojawia się producent leku, który podsuwa produkt.

– Czy uciekanie od smutku jest dobre dla człowieka? – pytam doktora Myszkę.

– Ucieczka od przeżywania nie jest dobra, nie jest dobre, że obniża się nam kryterium akceptowania smutku, ale nie ma niczego złego w tym, że lepiej radzimy sobie z przypadkami prawdziwej depresji.

– Nawet jeśli główną metodą jest stosowanie środków farmakologicznych?

– Leki antydepresyjne nie są najgorszym rozwiązaniem. Gorzej jest, kiedy pacjent próbuje sobie radzić z emocjami lekami uspokajającymi. Leki uspokajające blokują przeżywanie, działają wyłącznie objawowo, są jak środki znieczulające. A poza tym u części osób prowadzą do uzależnienia. Dlatego są tak groźne.

Pigułka tańsza od rozmowy

Jeśli nie środki farmakologiczne, to co? Alternatywną metodą leczenia depresji jest psychoterapia. Zresztą tylko w Wielkiej Brytanii wyniki badań profesora Hirscha zbiegły się w czasie ze stworzeniem przez tamtejszą publiczną służbę zdrowia 3600 miejsc pracy dla psychoterapeutów. – Skuteczność psychoterapii w leczeniu depresji jest zbliżona do skuteczności metod farmakologicznych, poza stanami skrajnymi, gdzie kontakt z chorym jest ograniczony ze względu na objawy depresyjne – mówi doktor Myszka. Oczywiście pojawia się kwestia kosztów. Nawet najdroższe leki są znacznie tańsze niż psychoterapia i to też tłumaczy popularność metod farmakologicznych. A najciekawsze jest, że jeśli ktoś reaguje na placebo, mechanizm tej reakcji jest podobny do tego, który obserwujemy przy okazji psychoterapii czy leczenia farmakologicznego. Podobnie zmienia się aktywność struktur mózgowych. Inaczej mówiąc, jeśli pacjent reaguje na terapię, przebieg tej reakcji jest podobny, niezależnie od tego czy stosujemy lek, psychoterapię, czy placebo.I to prowadzi do najciekawszego wniosku z badań naukowców z Hull. Po pierwsze, warto zachować dystans wobec hipochondrii zblazowanych mieszkańców bogatego Zachodu . Po drugie, łatwe rozwiązania farmakologiczne należy traktować sceptycznie, a po trzecie, nie trzeba zapominać, że o tym, jak działa nasz mózg, ciągle wiemy bardzo mało i czasem dla osób naprawdę chorych na depresję spacer w górach, albo pastylka miętowa podana jako placebo mogą się okazać bardziej przydatne niż rozreklamowane leki.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
agatka03
Master butterfly
Master butterfly


Dołączył: 29 Lis 2004
Posty: 3274
Skąd: z Polski jestem...:)

PostWysłany: Wto Kwi 15, 2008 6:30 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.choroby.senior.pl/158,0,Depresja-zwieksza-ryzyko-choroby-Alzheimera,3854.html

trochę mało optymistycznie to brzmi....

I jeszcze:

http://www.zdrowie.senior.pl/75,0,Depresja-czesto-towarzyszy-chorobom-reumatycznym,3842.html
_________________
..."W życiu nie chodzi o czekanie, aż burza minie... Chodzi o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu..." (Vivian Green)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Robert
Moderator
Moderator


Dołączył: 02 Lut 2006
Posty: 6891
Skąd: Toruń / Warszawa

PostWysłany: Sro Maj 07, 2008 5:02 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tylko proszę to traktować wyłącznie jako ciekawostkę:


Arrow Narkotyk z nocnych klubów zwalczy depresję? Rzeczpospolita, Izabela Redlińska 06.05.2008

Cytat:
Środek używany przez amatorów mocnej zabawy może pomóc w terapii zaburzeń nastroju

Chodzi o ketaminę znaną jako Special K. Osobom, które ją zażywają, towarzyszy uczucie “wyjścia z ciała” czy oderwania od rzeczywistości. Ale to też specyfik stosowany przez weterynarzy do znieczulania.

Okazało się, że może mieć on jeszcze inne, zaskakujące przeznaczenie. Jak przekonują naukowcy na łamach pisma “Archives of General Psychiatry”, ketamina wydaje się skutecznym narzędziem w walce z depresją.

Dlaczego? Ponieważ normalizuje działanie środkowej części kory przedczołowej, której aktywność u chorych osób jest podwyższona. To właśnie ten fakt wiąże się z poczuciem winy, lęku i innych negatywnych emocji towarzyszących zaburzeniom nastroju.

– Wyniki naszych badań otwierają całkowicie nowe możliwości leczenia depresji, ale też zmieniają podejście do choroby – powiedział agencji Reuters Bill Deakin, neurobiolog z brytyjskiego University of Manchester, autor prac.

Wzięło w nich udział 33 zdrowych ochotników, mężczyzn. Podano im dożylnie ketaminę i sprawdzano minutę po minucie, skanując ich mózgi, reakcje na podany środek.

Uczeni spodziewali się, że ketamina będzie oddziaływała na obszary mózgu odpowiedzialne za rozwój psychozy. – Rzeczywiście, częściowo się one uaktywniły – przyznaje Deakin. – Ale bardziej zdumiewające było “wyłączenie się” ośrodka depresji.

Co ważne, naukowcy zauważyli, że ketamina zadziałała w pożądany sposób już 24 godziny po jej zażyciu. A więc znacznie szybciej niż na przykład słynny prozac.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
nenya
SuperMOD
SuperMOD


Dołączył: 04 Lip 2004
Posty: 6896
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią Sty 30, 2009 12:57 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

***
moderator:


apeluję o trzymanie się zasad i tematu. Doniesienia Medyczne to miejsce na umieszczanie publikacji i tłumaczeń artykułów, a nie poezji i pogaduszek, do tego stworzone są działy pozamedyczne!

zapraszam do wydzielonego i przeniesionego we właściwe miejsce wątku Obniżenie nastroju, depresja - porozmawiajmy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
agatka03
Master butterfly
Master butterfly


Dołączył: 29 Lis 2004
Posty: 3274
Skąd: z Polski jestem...:)

PostWysłany: Wto Mar 10, 2009 2:20 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Znalazłam coś ciekawego:

http://www.zdrowie.senior.pl/75,0,40-sposobow-na-relaks,5792.html

Moze pomoże???? Smile
_________________
..."W życiu nie chodzi o czekanie, aż burza minie... Chodzi o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu..." (Vivian Green)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
DorciaR
Master butterfly
Master butterfly


Dołączył: 06 Cze 2006
Posty: 1599
Skąd: pomorskie obecnie Wielka Brytania

PostWysłany: Sro Mar 18, 2009 5:44 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Mój bliski ma depresję

Przede wszystkim nie wolno udawać, że nic się nie dzieje. Trzeba sobie powiedzieć jasno: mamy w rodzinie problem, chorą osobę, ale ta choroba minie i za jakiś czas wszystko wróci do normy. Trzeba powiedzieć choremu, że wiemy, iż on cierpi i w tym cierpieniu jesteśmy z nim. Ważne jest, by zarazić go wiarą, że depresja jest przemijająca.

Trzeba go traktować jak każdą osobę chorą. Bo depresja jest chorobą, tak jak zawał. Gdy stan jest ciężki, niech chory po prostu leży w łóżku. Od zawałowca nic nie wymagamy, traktujmy więc tak samo chorego na depresję.
Depresję trzeba leczyć, bo to poważna choroba, która w wielu przypadkach prowadzi do samobójstwa. Można zamówić wizytę domową albo pojechać na konsultację. Do psychiatry nie trzeba mieć skierowania.

A jeżeli chory nie chce iść do lekarza? Można powiedzieć: "Wydaje mi się, że gorzej sobie radzisz. Niepokoję się, chciałbym, żeby zobaczył cię lekarz". Jeżeli to nie podziała, niech spróbuje chorego namówić ktoś, kto jest dla niego autorytetem: zaprzyjaźniony lekarz, przyjaciel... Ludzie w depresji potrzebują wsparcia, trzeba im dać do zrozumienia, że chcemy ich wysłać do lekarza, bo troszczymy się o nich.


Nie musimy narzucać mu swojej obecności, wystarczy być blisko, podnosić na duchu, pilnować, by przyjmował leki, spotykał się z lekarzem. Jeżeli wystąpią skutki uboczne, które powodują niektóre lekarstwa, trzeba natychmiast powiadomić lekarza. Samowolne przerwanie przyjmowania leków jest często przyczyną nawrotów choroby.

Najbliżsi powinni jak najwięcej dowiedzieć się o tej chorobie, by zrozumieć, co czuje bliska im osoba, jakie są objawy choroby, by w razie nawrotów je rozpoznać. Rodzina musi sprawić, żeby chory nie czuł się dla nikogo ciężarem, okazywać dużo cierpliwości, serdeczności i wyrozumiałości.

Bliscy chorego często nie dają sobie rady ze swoimi emocjami, reagują napadami złości i irytacji ("Nie po to haruję, żebyś tu leżała i chorowała"). Wtedy może bardzo pomóc rozmowa z psychologiem, który wytłumaczy, na czym polega ta choroba, jaki może być jej przebieg, pomoże nam zrozumieć własne zachowania. Można też rozmawiać z innymi osobami, które mają w domu chorego na depresję i w ten sposób uzyskiwać wsparcie.

Trzeba starać się zrozumieć, że człowiek chory na depresję może nie być w stanie podnieść się z łóżka, wykonać najprostszej czynności, choć pozornie nic mu nie dolega. Nie można więc formułować kategorycznych żądań: musisz, powinieneś, bo istotą tej choroby jest to, że on nie może, nie jest w stanie niczego zrobić. Zamiast "musisz", lepiej mówić "Może byś spróbował...". Można proponować wspólne wyjście do kina czy do znajomych, ale nie można oczekiwać, że choremu sprawi to radość. Nie wolno go do tych rozrywek przymuszać, bo to może wzbudzić w nim poczucie winy, lęk, może go to utwierdzić w przekonaniu, że się do niczego nie nadaje.

Trzeba pamiętać, by proponować czynności na miarę jego sił. Jeżeli boi się wychodzić z domu, to nie można oczekiwać, że zapłaci rachunek na poczcie. Wtedy sukcesem będzie, że on pójdzie do łazienki i umyje zęby.

W miarę polepszania się stanu chorego można go zachęcać do trudniejszych czynności, na przykład ugotowania obiadu. Warto wtedy ofiarować pomoc. Oczywiście może odmówić. Może nie wierzyć we własne siły albo może tych sił jeszcze nie mieć. W pierwszym wypadku można delikatnie mobilizować, w drugim trzeba odpuścić. Jak rozpoznać ten moment? To wszystko jest kwestią wyczucia, obserwacji, wzajemnego zrozumienia. Czasami tę gotowość widać w żywszym spojrzeniu. Kiedy chory wykona najprostszą czynność, należy go pochwalić. To może znaczyć, że depresja zaczyna się cofać.

Dziewięć na dziesięć osób dotkniętych depresją miewa myśli samobójcze. Często lęk przed samobójstwem jest tak duży, że trudno tę myśl wypowiedzieć wprost. Chorzy dają więc sygnały, np. gromadzą większą ilość leków lub ostre przedmioty, wspominają o śmierci, odwiedzają rodzinę i zaczynają się z nią żegnać. Czasem to my musimy delikatnie wywołać temat, powiedzieć choremu, że wiemy, jak bardzo cierpi, i wiemy, o czym myśli. "Widzę i rozumiem, jak bardzo źle się czujesz. W takim stanie człowiek może być tak zmęczony, że chciałby nie istnieć". Często wtedy możemy usłyszeć potwierdzenie. Wszystkie wypowiedzi o samobójstwie trzeba traktować z powagą. Nie jest prawdą, że jeśli ktoś mówi o samobójstwie to go nie popełni.

Jeżeli myśli samobójcze pojawią się u osób już leczonych, trzeba natychmiast skontaktować się z lekarzem. W takich przypadkach nie ma miejsca na żadne domowe sposoby typu dyżury przy chorym, chowanie ostrych przedmiotów... Tylko psychiatra może ocenić, jak duże jest ryzyko podjęcia próby samobójczej i jak mu zapobiec.

Współmałżonkowie osób przeżywających depresję czują się czasami odrzuceni.
Zarówno kobiety, jak i mężczyźni w depresji odczuwają spadek lub całkowity zanik zainteresowania seksem. Zdarza się, że zdrowy partner ma pretensje do chorego, że nie współżyją ze sobą tak często jak kiedyś. Bardzo często zdrowi szukają winy w sobie, uważają, że przestali być atrakcyjni dla chorego partnera. A trzeba do tego podchodzić jak do objawu choroby, a nie aktu złej woli.

To odrzucenie nie dotyczy tylko sfery seksualnej. Trzeba zrozumieć, że osoba przeżywająca depresję jest zamknięta w swoim dramatycznym świecie, w którym sprawy bliskich zepchnięte są na margines. Dlatego nie ma sensu opowiadać mu o naszych kłopotach z dziećmi czy zwycięstwach w pracy. Oczywiście, taki brak wsparcia, zainteresowania sprawami rodzinnymi może być dla osoby zdrowej trudny do zaakceptowania. Ale trzeba pamiętać, że wynika to tylko z choroby, która mija.


Na podstawie wypowiedzi Dariusza Wasilewskiego,
psychiatry z Centrum Zdrowia Psychicznego w Warszawie




Centrum Badań Marketingowych Indicator zapytało Polaków, co by zrobili, gdyby bliska im osoba cierpiała na depresję:

40 proc. powiedziałoby: "idź na urlop",
31 proc. - "weź się w garść",
18 proc. - "samo przejdzie, wszystko będzie dobrze".

Żadnej z powyższych rzeczy nie wolno robić - można w ten sposób zaszkodzić choremu!



33 proc. powiedziałoby bliskiej osobie, by poszła do lekarza,
22 proc. skierowałoby ją do psychologa,
7 proc. do psychiatry.

To trzy właściwe zachowania.

Źródło!
_________________
"Byłoby szczęściem móc uszy i inne zmysły zamykać jak oczy" Georg Christoph Lichtenberg
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum WWW.TOCZEN.PL Strona Główna -> Doniesienia Medyczne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
Strona 9 z 10

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by PhPBB © 2001, 2002 phpBB Group